parafianidzica@wp.pl
13-100 Nidzica
ul. Żwirowa 4
tel/fax  0896252605

nr konta parafialnego:
91 8834 0009 2001 0000 0446 0001

 

 
Start arrow Nasza Patronka
Nasza patronka PDF Drukuj Email
Wpisał: Piotr Rakoczy   
28.06.2006.

Rys biograficzny bł. Bolesławy Lament
 

     Bolesława Maria Lament urodziła się 3 lipca 1862 roku w Łowiczu w rodzinie rzemieślniczej jako pierwsza z ośmiorga dzieci Marcina Lament i Łucji z domu Cyganowskiej. Została ochrzczona w kościele parafialnym Świętego Ducha w Łowiczu 17 lipca tegoż roku. Do pierwszej Komunii świętej przystąpiła mając 9 lat, a sakrament bierzmowania otrzymała w wieku 21 lat.


     W dziedzictwie psychofizycznym Bolesława otrzymała od swoich rodziców dobroć serca po matce, a surowość po ojcu. Te cechy pozwolą jej wyrosnąć na mężną niewiastę, zdolną do podjęcia idei ekumenicznych, obrony wiary i polskości w warunkach zupełnej negacji tego. co polskie i katolickie.


     Z natury władcza, niejednokrotnie narzucała swą wolę rodzeństwu, które - jako najstarsza córka - pomagała matce wychowywać. Otaczana przez rodziców szczególną troskliwością z powodu wątłego zdrowia, potrafiła odwzajemnić ich miłość, wydobywając ze skarbca swego serca nieocenione perły szlachetności. Wzorowa postawa wobec najbliższych, była wynikiem jej pracy nad sobą, przełamywania swej woli z miłości ku Bogu i znajdowała wyraz w posłuszeństwie i uległości.


     Dziedzictwo wyniesione z rodzinnego domu wzbogaciła o własne rozumienie świata, o gorący patriotyzm i zdrową religijność. Dlatego nie zagubiła się w obcym, a nawet wrogim katolicyzmowi i polskości środowisku rosyjskiego progimnazjum w Łowiczu, w którym z konieczności musiała się uczyć. Nie ominęły jej tam trudności w zdobywaniu wiedzy, ani też ostro rysujące się problemy religijne i narodowe. Doświadczyła na sobie skutków ucisku ze strony władz rosyjskich ze względu na swoje przekonania religijne i przynależność narodową. Problemy te rozwiązywała w świetle zasad wiary katolickiej. Progimnazjum ukończyła ze złotym medalem. Na życzenie rodziców zdobyła jeszcze w Warszawie dyplom krawiecki i założyła w Łowiczu własny zakład, wykazując przy tym duże zdolności organizacyjne, inicjatywę i przedsiębiorczość.


     Przy czynnej pracy zawodowej prowadziła głębokie życie wewnętrzne, ciągle poszukując sensu swego życia. Przyświecało jej jedno pragnienie: służyć tylko Bogu. Stąd wytrwale szukała Jego woli, którą chciała do końca wypełnić. Na ukształtowanie się powołania zakonnego Bolesławy wpłynęła niewątpliwie wyjątkowo religijna atmosfera i wysoka kultura duchowa rodziny Lamentów.


     Wolę Bożą co do swego powołania zakonnego rozpoznała Bolesława na rekolekcjach zamkniętych. Mając 22 lata, wstąpiła do organizującego się w konspiracji Zgromadzenia Rodziny Maryi. Była gorliwą zakonnicą, odznaczała się darem modlitwy, skupienia, powagą i wiernością w wypełnianiu swoich obowiązków. Pracowała na różnych placówkach zgromadzenia: w Warszawie, Petersburgu, Odessie. Iłłukszcie i Symferopolu na Krymie, pełniąc funkcje wychowawczyni i nauczycielki w szkołach podstawowych.


     Pragnęła pełni życia zakonnego według ideału, który jawił się w jej świadomości, dyktowany przez Ducha Świętego. Po ośmiu latach pobytu w Zgromadzeniu Rodziny Maryi doszła do wniosku, że jej powołaniem jest życie kontemplacyjne za klauzurą, gdzie znajdzie umiłowanego nade wszystko Boga i będzie mogła wypełnić Jego wolę: upraszać zbawienie dusz przez modlitwę i pokutę. Dlatego przed złożeniem profesji wieczystej, za radą spowiednika, wystąpiła ze Zgromadzenia Rodziny Maryi, by wstąpić do Sióstr Wizytek w Krakowie.


     Bóg poprowadził jednak Bolesławę swoimi drogami, których ona wtedy nawet nie przeczuwała. Na drodze za klauzurę piętrzyło się wiele trudności: bariera granicy państwa, śmierć ojca, kapłańskie powołanie brata Stefana, które wydawało się jej ważniejsze niż własne. W dalszej realizacji powołania najbardziej zaważyła decyzja spowiednika, pod którego kierunkiem odprawiła dziewięciodniowe rekolekcje po powrocie do domu rodzinnego w Łowiczu. Jego zdaniem Bolesława powinna pozostać w świecie i oddziaływać apostolsko na młodzież, której wiara jest zagrożona.


     Po śmierci ojca z całą rodziną przeniosła się do Warszawy, gdzie poświęcała się pracy społecznej; objęła kierownictwo domu noclegowego na Pradze, oddając się całkowicie na usługi ludziom bezdomnym, troszcząc się nie tylko o zabezpieczenie materialne, ale i o ich odnowę moralną, o powrót do Boga i Kościoła przez sakramenty święte. W czasie jedenastoletniego pobytu w Warszawie zabiegała o rozwój swego życia wewnętrznego. Wiedziała bowiem, że aby dawać Boga innym, trzeba się najpierw napełnić Nim samemu. Przeto skwapliwie korzystała z kierownictwa o. Honorata Koźmińskiego. Z jego polecenia była przełożoną Trzeciego Zakonu Świeckiego Świętego Franciszka.


     Tragiczna śmierć brata Stefana, który utonął w Wiśle, ratując kolegę, była momentem, zwrotnym w życiu Bolesławy. Przy jego trumnie doznała wewnętrznego oświecenia, że Bóg pragnie od niej wyłącznego oddania się Jemu. Uczyniła więc przyrzeczenie wstąpienia do zakonu. Odtąd modliła się i szukała wyraźnego znaku co do sposobu spełnienia tej obietnicy. Trzy długie lata, pełne niepokoju, musiała czekać na znak woli Bożej. Był on zwyczajny i prosty, jak prostą była prośba fundatorki sierocińca w Mohylewie i rada spowiednika bł. Honorata Kożmińskiego. W roku 1903 wyjechała do Mohylewa nad Dnieprem i tam w 1905 r. założyła zakonne Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny, któremu za cel postawiła wspieranie dzieła zjednoczenia chrześcijan wschodnich z Kościołem katolickim oraz umacnianie katolików w wierze, szczególnie tam, gdzie jedność jest zagrożona. Wielka miłość Boga i dusz, oparta na głębokiej wierze i ufności, poparta naturalnymi przymiotami, jak energia, nieugięta wola, wytrwałość, męstwo oraz zdobyte doświadczenie życiowe, dysponowały ją do podjęcia tak trudnego zadania.


     W 1907 roku, po zamknięciu - z braku zaplecza finansowego - sierocińca w Mohylewie, m. Bolesława wraz z całą wspólnotą zakonną przeniosła się do Petersburga, stolicy ówczesnej Rosji, gdzie widziała najwłaściwszy teren realizacji celu zgromadzenia oraz możliwość starania się o jego kościelną aprobatę. Rozwinęła tam działalność wychowawczą wśród dzieci i młodzieży. Wkrótce siostry prowadziły dwie placówki wychowawcze w tym mieście. W roku 1913 rozszerzyła działalność zgromadzenia na Finlandię, zakładając internat dla młodzieży żeńskiej w Wyborgu.


     Działalności wychowawczo-oświatowej zgromadzenia nie przerwała pierwsza wojna światowa. Ze szkół zgromadzenia korzystało około 1000 dzieci i młodzieży. Matka Bolesława odwołała jedynie siostry z Wyborga w obawie przed odcięciem ich od zgromadzenia. Ponadto z właściwą sobie energią, zareagowała żywo na problemy, jakie zaistniały w czasie wojny. Pospieszyła z pomocą uchodźcom z Polski, ofiarom wojny, opatrując rannych cywilów i żołnierzy, pracując w schroniskach zorganizowanych dla bezrobotnej ewakuowanej ludności. Zadbała o to, by ludzie nie umierali bez sakramentów świętych.


     Dopiero rewolucja październikowa w 1917 roku. niosąca głębokie przemiany polityczno-społeczne, pozbawiła zgromadzenie wszystkich zakładów pracy, a w konsekwencji i środków do życia. Matka Bolesława, zawierzywszy Bożej Opatrzności, zachowała spokój, którym emanowała na otoczenie, chociaż bardzo cierpiała, widząc swe dzieło - wysiłek pracy zgromadzenia - całkowicie zniszczone. Włączając się w akcję ratowania młodzieży od głodu, otworzyła stołówkę dla dzieci w lokalu, gdzie przedtem mieściła się szkoła.


     Trudna sytuacja zgromadzenia w Petersburgu niejako zmusiła m. Bolesławę do opuszczenia terenu swej działalności - w sierpniu 1921 roku powróciła do Polski, gdzie oczekiwała na nią większość członkiń zgromadzenia. W Petersburgu pozostały cztery siostry, z których jedna została wywieziona na Syberię, gdzie przebywała dwa lata, inne były więzione za swą działalność religijno-narodowościową.


     Czy radość, Bolesławy z powrotu do kraju ojczystego nie została przyćmiona utratą właściwego pola działania w realizacji celu zgromadzenia? Śledząc dalszą działalność Błogosławionej, z całą pewnością można stwierdzić, że dla Założycielki Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny, w której życiu Uczyła się tylko wola Boża, cały splot okoliczności i uwarunkowań polityczno-społecznych był znakiem od Boga, który przyjęła ze spokojem, błogosławiąc Bożą Opatrzność. Było to szczególne ofertorium cierpienia złożone na szali sprawiedliwości Bożej, wypraszające miłosierdzie dla ludzi błądzących w podzielonym Kościele.


     Tak ukierunkowane cierpienie nie załamało jej energii, wręcz odwrotnie, wyzwalało ją spotęgowaną do rozpoczęcia pracy w nowej rzeczywistości, również niełatwej, ponieważ Polska była zniszczona wojną, a zgromadzenie należało organizować na nowo. Inne środowisko, odmienne warunki życia, nieustabilizowany byt zgromadzenia, przysparzały jej wiele trosk i kłopotów.


     Rozpoczynając wszystko od początku, m. Bolesława, zgodnie ze swoim programem ideowym, za główny teren działalności zgromadzenia w Polsce obrała jej wschodnie kresy, zamieszkałe przez bardzo ubogą ludność, w przeważającej części prawosławną. Najwięcej placówek założyła w archidiecezji wileńskiej i diecezji pińskiej.


     W 1935 roku m. Bolesława z powodu podeszłego wieku zrzekła się obowiązków przełożonej generalnej. Zgromadzenie liczyło wówczas 174 siostry, 26 nowicjuszek i 9 postulantek, które pracowały na 22 placówkach w Polsce oraz w Estonii i w Rzymie. Decyzją nowej przełożonej generalnej m. Bolesława została przeniesiona z Ratowa do Białegostoku, gdzie w ciągu czterech lat otworzyła 2 przedszkola, szkołę zawodową i gimnazjum ogólnokształcące. Z jej inicjatywy siostry objęły pracę w 2 internatach, w stołówce, w domu noclegowym i otoczyły opieką więźniów.


     Druga wojna światowa, podobnie jak poprzednia, dotkliwie odbita się na działalności zgromadzenia. Większość placówek została zlikwidowana, a w tych, które pozostały, m. Bolesława, jako przełożona, zmieniała formy pracy, dostosowując je do potrzeb czasu. Dla dzieci bezdomnych i bez środków do życia przeznaczyła jeden z domów zgromadzenia w Białymstoku, przy ul. Stołecznej 5. Dzieliła się z nimi skromnymi zapasami domowymi. Zorganizowała też ukrytą szkołę polską pod pretekstem przygotowania dzieci do spowiedzi i Komunii świętej.


     W 1941 roku m. Bolesława została sparaliżowana. Wówczas to czynne apostolstwo zamieniła na apostolstwo modlitwy i cierpienia. Nadprzyrodzona nadzieja była dla niej źródłem pogody ducha w chorobie i spokojnego przygotowania się na spotkanie z Bogiem. Ponadto, będąc obłożnie chorą, dyktowała swojej sekretarce Dyrektorium, czyli wyjaśnienia do Konstytucji zgromadzenia, uzupełniając je cytatami z literatury ascetycznej. Od 1945 roku siostry wysiedlane z placówek kresowych przyjeżdżały do m. Założycielki, która radując się z ich obecności, dodawała każdej otuchy do dalszej pracy. Uroczystości kościelne i zakonne gromadziły wokół niej siostry pracujące w Białymstoku. Korzystając z tych okazji, Matka opowiadała dzieje zgromadzenia i zachęcała do postępu duchowego.


     W całej swej działalności m. Bolesława miała na uwadze rozwój Bożego Królestwa Jedności i zbawienie dusz Najdroższą Krwią Chrystusa odkupionych. Jej zaś autentyzm ewangeliczny polegał na ukazywaniu przykładem własnego życia Chrystusowej dobroci i troski o człowieka, o jego wszechstronny rozwój.


     Realizacja postawionego sobie celu, w rzeczywistości bezwzględnie przeciwnej tym ideałom, wymagała od niej wielkiej energii, nieugiętej woli, hartu ducha, inicjatywy, zdolności pedagogicznych popartych nieprzeciętnymi przymiotami serca. Całkowite oddanie się Najświętszemu Sercu Jezusa, jako ofiara miłości, było tajemniczą siłą inspirującą ją do ustawicznej pracy dla Boga.


     Śmierć była dla niej - podobnie jak dla każdego człowieka - ofiarą, rozłączeniem się z osobami, z którymi, współpracując dla chwały Bożego Królestwa Jedności, tak się zżyta. Jednak żadna skarga nic pojawiła się na jej ustach. Przyjęła te ofiarę, jak przyjmowała każdą, jako wyraz woli Bożej. Życie swoje już wcześniej heroicznym aktem oddała Bogu, toteż ta ostatnia ofiara była najpełniejszym oddaniem się Ojcu, któremu tak w życiu zaufała.


     Dnia 29 stycznia 1946 roku w Białymstoku, bez żadnych oznak agonii, spokojnie zasnęła w Panu, przeżywszy 84 lata. Jej zwłoki przewieziono do klasztoru w Ratowie i pochowano w krypcie pod kościołem św. Antoniego.

 
(C) 2006-2017 Parafia Błogosławionej Bolesławy Lament w Nidzicy